Facebook

Poinformuj nas

Coś się wydarzyło? Czujesz się wzburzony? Poinformuj nas o tym.

    Pokaż swoją firmę i zyskaj klientów na Piskim!

    (zrobisz to w mniej niż 30 sekund)

    Niedźwiedzi Róg, czyli legenda zakrapiana miodem pitnym

    Legenda o Niedźwiedzim Rogu

    Dawno temu, gdzieś tak w połowie XVIII wieku, żył nad Śniardwami stary miodosytnik Kownat. Miał on żonę Świetlane i dwóch synów, jeden Mirko drugi zaś Dalek. Żyło im się dobrze w owych czasach. W lesie było drzewa pod dostatkiem, latem zaś grzybów i owoców leśnych co niemiara. Synowie lubili łowić ryby, więc często jedzono je na obiad. Z miodu pitnego był niezły zarobek. Stary Kownat słynął na całą puszcze ze swojego kunsztu. Sycił go wedle specjalnej receptury trzymanej w tajemnicy. Leśniczy lubił wpaść do niego na kubek trunku, bo mu smakowało i do głowy zaraz nie szło, a gdy przyszło wstać to nogi były jak z waty. Słabe głowy po tych miodach spały nawet 20 godzin, a gdy się przebudzili to mieli głowy lekkie i żołądki gotowe do jadła. Z tego też powodu od czasu do czasu leśniczy przymykał oko i pozwolił upolować staremu przyjacielowi jakąś zwierzynę. Mieszkali w małej chatce na wysokim brzegu, gdzie latem podziwiali piękne wschody słońca na bezkresnym horyzoncie jeziora.

    Pewnego dnia stary Kownat wybrał się do puszczy wydobyć miód ze swoich barci. Jak zwykle szedł tą samą drogą, ale las był jakiś inny. Nie słyszał ćwierkania ptaków a w powietrzu dało się wyczuć jakieś napięcie. Podszedł więc bardzo cicho, a znał się na tym bo nie raz polował ze swoimi synami w tym lesie. Wtedy to ujrzał trzy i pół metrowego niedźwiedzia dobierającego się do miodu. Był to istny gigant, wyglądał na bardzo starego i miał wiele szpetnych blizn. W pewnej chwili pod stopami staruszka coś zachrzęściło a niedźwiedź na to gwałtownie zareagował. Tego dnia stary Kownat przekonał się, że potrafi jeszcze szybko biegać.

    Kilka dni minęło i zjawił się u niego leśniczy. Doglądał akurat wycinki lasu w pobliżu, więc pomyślał wpaść na małe co nieco. Kownat przywitał go ochoczo napełniając gliniane kubki półtorakiem.

    – W głowie ci się pomieszało. – odparł leśniczy po czym umoczył dziób – Od wódki rozum krótki, od piwa głowa się kiwa, a od miodu pitego masz większe ego! – zaniósł się śmiechem – Niedźwiedzi nie widziano tu od lat. Zachłanni ludzie ubili ostatnie sztuki jak jeszcze miałeś mleko pod nosem.

    – Prawdę gadam! – miodosytnik napełnił kubki po brzegi – Przenigdy żem jeszcze nie widział takiego zwierza. Straszliwa to bestyja! Czarna cała jak u belzebuba na służbie! Pazury ma jak szable, a kły niczym wściekłych wilków dziesięć. Mówię ci, to sam diabeł zamieszkał w puszczy.

    – Jedyne diabelskie moce drzemią w tym trunku! – stwierdził leśniczy i wypił do dna – Chodź! Pokażesz mi owe czarcie miejsce, może ślady jakieś zostały.

    Kiedy zjawili się na miejscu, odnaleźli na ziemi ślady łap szerokie na dwie dłonie dorosłego mężczyzny. Z kolei na drzewie bruzdy jak po uderzaniach topora. Nie wierzyli własnym oczom.

    Legenda

    Minęło kilka spokojnych tygodni. Plotka o niedźwiedziu olbrzymie rozniosła się w straszliwym tępie. Ludzie poczęli zjeżdżać z najdalszych stron puszczy. Nad jeziorem powstał wielki obóz. Pod okazałym dębem obozowali łowczy z Rudczan, szykowali swoje psy myśliwskie. Bliżej wody nerwowi śmiałkowie z Jańsborka sprzeczali się o coś. Zjawili się nawet tropiciele z Mikołajek. O świcie rozpoczęło się zbiorowe polowanie. Poczciwy miodosytnik zaopatrzył każdego w butelczynę swojego specjału, ale wzdragał się wkraczać do puszczy, plótł coś do diable. Wkrótce nad południowym brzegiem jeziora Śniardwy rozbrzmiały rogi myśliwskie. Minęło wiele godzin. Czas się dłużył a las wydawał się jakiś niespokojny. Kownat czekał na ganku do wieczora, aż nagle spostrzegł zbliżającą się postać. To był jeden ze śmiałków z Jańsborka.

    – Panie Kownat! – krzyknął – Zguba! Wszyscy martwi, bestyja uszła ranna! Na własne oczy żem widział jak rozrywa na pół jednego z łowczych. Nad jeziorem w rogu samiuteńkim odkrylim barłóg tego stwora. Wtedy wyskoczył ni stąd, ni zowąd! Szczęciem stał daleko i zdążyłem uciec!

    Po tych wydarzeniach śmiałkowie z najdalszych zakątków puszczy liczeni w setkach, poczęli tu zjeżdżać. Mówiono, że na niedźwiedzim rogu bestia ma jamę, gdzie sam diabeł waży smołę ze strzygami i babami wodnymi. Odnaleziono ślady bestii lecz samej nikt już nie widział. Część śmiałków wkrótce wyjechała, znaleźli się i tacy co odkryli uroki tego miejsca i zostali tu na dłużej. Mówiono o tym miejscu Niedźwiedzi Róg i tak pozostało do dziś. Interes miodowy się rozkręcał, a niektórzy wołali na ten trunek niedźwiedzi miód! Na czym polegała sekretna receptura owego trunku? Prawdopodobnie wiedział to jedynie stary miodosytnik Kownat.

    Opowieści takie jak ta już dawno zostały zapomniane. Dziadowie nie bajają, przepadły również pradawne receptury na miody sycone.

    Powyższy tekst jest bajaniem fantastycznym z przesłaniem, inspirowanym prawdziwym miejscem oraz gawędą przodka autora w lini rodowej.

    Tagi:

    Autor wpisu:

    Komentarze

    Zobacz też:

    Zuchwały Janik Snopek kontra upiór znad Jegocina

    Zuchwały Janik Snopek kontra upiór znad Jegocina

    Opowieść, którą zaraz przeczytacie prawi o tym jak dzielny założyciel wsi Snopki Janik Snopek, staje twarzą w twarz z upiornym wodnikiem. Dawno dawno temu, według starych ksiąg w XVI wieku, żył nad rzeczką niedaleko Jańsborka myśliwy o imieniu Janik. Rozporządzał on starą karczmą i młynem,

    Dni Pisza – Koncert Reggaeside, DizzKats, Oscar Rockenberg

    Wczoraj na Dniach Pisza zespół Reggaeside zagrał niebywały koncert. Reggaeside to zespół poruszający się w klimatach reggae z elementami rocka, popu, funky i ska. Wystąpili również: DizzKats Oscar Rockenberg Djka DizzKats elektryzuje nowoczesną muzyką zarówno młodych jak i starszych mieszkańców miasta Pisz Katarzyna Sobiech Dyrektor w Piskim Domu

    4_0 Mazura Pisz z czerwoną kartką

    Wygrali w osłabieniu! 4:0 Mazura Pisz z czerwoną kartką

    Rozpoczęcie sezonu piłkarskiego 2021/22 w wykonaniu Mazura Pisz już za nami. Drużyna Seniorów otworzyła sezon piłkarski meczem Rundy wstępnej Wojewódzkiego Pucharu Polski. Rywalem była drużyna tuż “zza miedzy”, czyli MKS Ruciane Nida.