Facebook

Poinformuj nas

Coś się wydarzyło? Czujesz się wzburzony? Poinformuj nas o tym.

    Pokaż swoją firmę i zyskaj klientów na Piskim!

    (zrobisz to w mniej niż 30 sekund)

    O tym jak beztroski kowal z Jagodnego skradł diabłu rogi

    O tym jak beztroski kowal z Jagodnego skradł diabłu rogi

    Przed wieloma wiekami, u schyłku XVI wieku, żył we wiosce Jagodne stary kowal Dobrogost. Syna miał jedynego spadkobiercę, o imieniu Siemowit. Z czasem większość obowiązków w kuźni przejął dziedzic, ojciec utracił już krzepkość a i w krzyżu go niemiłosiernie łupało. Na brak pracy narzekać nie mogli, dużo we wsi koni było do podkucia, a i z Jańsborka zdarzył się klient na kraty do okien czy okucia drzwiowe. Żyli sobie spokojnie na skraju osady, w domku krytym strzechą i pięknym widokiem na łąki.

    Pewnego razu u kowala zjawił się tajemniczy włóczykij ubrany w białe szaty, prosząc o wykucie misternej laski, według schematu obrysowanego na starej skórze cielęcej.

    – A cóż to za zmyślne ustrojstwo? – zapytał z zaciekawieniem stary kowal.

    – Cały świat noszę na barkach, więc trzeba mi solidnej podpory – odparł włóczęga. – Wynagrodzę was sowicie, ale tylko jak ukończycie pracę na ostatni dzień miesiąca.

    – To niebywale chyżo – zdziwił się Dobrogost. – Syna mam, co przerósł mnie dawno w fachu. On wykona to zlecenie, bo mi z wiekiem sił nie staje.

    – Wspaniale! Niech tak będzie.

    Kiedy tajemnicza postać się oddaliła, stary kowal rzekł do syna: – Przedziwny to był człek, nie wiedzieć czemu ale dalej włos mi staje dęba. Wykonaj laskę najlepiej jak potrafisz, nie trzeba nam kłopotów.

    Wkrótce też Siemowit przystąpił do pracy. Uwijał się w pocie czoła, aby wykonać zlecenie na czas. Niezwykle dużo czasu poświęcił zdobieniom i tajemniczym symbolom, których nie rozumiał. – Na co komu taka wymyślna laska – wściekł się Siemowit. – W rzyci się przewraca tym mieszczanom..

    Rychło nadszedł ostatni dzień miesiąca i tajemniczy włóczykij zjawił się ni stąd ni zowąd.

    – Proszę, o to pańska laska, wykonana przez mego syna najlepiej jak potrafił – rzekł stary kowal.

    – Fenomenalne wykonanie – odparł włóczęga. – Właśnie takiego kunsztu się spodziewałem. Oto wasza zapłata – wyciągnął pokaźny mieszek i rzekł – gdybym mógł spełnić wasze dwa życzenia, to co byście sobie życzyli panie kowalu?

    – Dwa? Zwyczajem jest spełniać trzy życzenia – zaciekawił się kowal.

    – Dobrze prawisz, lecz spójrz na mą dłoń.

    I wtem Dobrogost ujrzał, że włóczęga posiada tylko dwa palce u dłoni. Zbystrzał więc i spojrzał ostrożnie na włóczęgę, po czym odparł żartem – Lubie gorzałkę, nie powiem, gdyby tylko tak do głowy mi nie szła…to i samego diabła był bym przepił – roześmiał się stary kowal. Tajemniczy klient również się roześmiał, a w tym śmiechu było słychać coś sielankowego, coś od czego się ziewa i co tuli do snu.

    – No, ten tego – rozmarzył się przez chwilę Dobrogost. – O czym to ja?! A no tak, co bym sobie życzył. Syn mój świetny jest w fachu, ale pora mu już na ożenek, a on całymi dniami stoi nad kowadłem. Gdybym tylko tak odzyskał sprężystość z dawnych lat i cokolwiek położył na kowadle to uformował z łatwością podług własnej woli.

    – Dobrze – odpowiedział włóczęga – niech tak się stanie.

    Tak się też stało. Kowal powrócił do fachu, nikt też we wsi do gorzałki lepszej głowy nie miał. Minął rok, a Dobrogost doczekał się wnuka.

    Pewnego letniego dnia, pod sam wieczór, spotkał włóczęga diabła, którego zły los pędził po świecie. Ucieszył się na ten widok, bo od wieków był z nim w zwadzie. Zaczął wtem wykładać diabłu, co i jak ma zrobić, aby zabrać duszę kowalowi. Łasy diabeł, bez zastanowienia ruszył traktem przez Jańsbork do Jagodnego. Rankiem przybierając postać kupca korzennego stanął u progu kuźni.

    – Witajcie, nazywam się Lucjan Czarciomił, kupiec korzenny.

    – Kupiec? – odparł Dobrogost

    – Korzenny. Mam zioła na potencję, nalewki, dekokty..

    – Nalewki? – zaciekawił się Dobrogost – A na czym pędzone?

    W tej chwili można było dostrzec delikatny uśmiech na twarzy diabła w przebraniu kupca, bowiem nalewki owe pędzone były na ogniu piekielnym, a same ich wyziewy kładły trupem każdego śmiertelnika.

    – To ja wezmę taką nalewkę, wnet mi robota będzie szła – ucieszył się kowal i wychylił do dna.

    Diabłu na ten widok ślipia wyszły z orbit. Albowiem sam stwórca jeno, by zniósł moc tej trucizny.

    – Ktoś ty? – zapytał niecierpliwie diabeł – Żaden człek jeszcze nie zniósł mocy tej gorzałki!

    – Jam? – odrzekł stary kowal – Jam jeno prosty kowal, choć do gorzałki to nie powiem, ale mam głowę mocarną. Macie może więcej tego cuda?

    – Nie! Nie mamy! – wściekł się czort – Skoroś taki mocarny panie kowalu, to idę zakład o duszę waszą, że tych rogów na topór nie przekujecie!

    Diabeł zdjął z głowy rogi i rzucił na kowadło, a rogi były to magiczne, bo ukute w ogniu piekielnym z najmocniejszego metalu we świecie całym. Ich moc była tak wielka, że sama śmierć czmychała przed ich potęgą.

    – A to cóż? – zdziwił się Dobrogost – Rogi nosicie panie kupcu? Jakaś moda czy cóś? Ahh, w rzyci się przewraca tym mieszczanom..

    Beztroski kowal z Jagodnego chwycił za młot i jak nie grzmotnie, jak nie trzaśnie, a pół wioski zatrzęsło się w posadzie. Nie minęła chwila, topór ukuł i nabił go na trzon.

    – Proszę panie kupcu, za nalewkę będziem kwita?

    Diabeł nic nie odrzekł, bowiem zalał go tak wielki strach przed potęgą kowala, że nie wiedzieć kiedy dał nogi za pas i już nigdy nie postawił stopy na kowalowej ziemi.

    – Panie kupcu, a topór? – krzyknął Dobrogost – Ahh, ci mieszczanie.

    Wiele spokojnych lat minęło a klienci ustawiali się w długich kolejkach, aby kowal wykuł dla nich piękne przedmioty. Żył sobie tak spokojnie stary Dobrogost, aż pewnego wieczoru kiedy drewno rąbał, śmierć stanęła u progu i rzekła:

    – Czas na ciebie kowalu, dość się naoglądałeś życia ziemskiego.

    – Możliwe – odrzekł kowal, rżąc jak koń. – Lecz gorzałki, to bym się jeszcze napił.

    Dobrogost uniósł topór, a śmierć na widok stali z piekła rodem zapadła się pod ziemię i po wsze czasy strachała na myśl o Jagodnem.

    Dziadowie powiadają, że stary kowal Dobrogost wciąż tłucze stal w Jagodnem, a śmiech jego i drwiny ze śmierci i diabła słychać szczególnie jesiennymi wieczorami.

    Powyższy tekst jest bajaniem fantastycznym z przesłaniem, inspirowanym prawdziwymi postaciami oraz gawędą przodka autora w lini rodowej.

    Tagi:

    Autor wpisu:

    Komentarze

    Zobacz też:

    Uroczysta prezentacja tablic historycznych w Niedźwiedzim Rogu

    Wspólnym wysiłkiem społeczności lokalnej, zostały zorganizowane trzy tablice historyczne o miejscowościach Niedźwiedzi Róg oraz Głodowo. W uroczystości uczestniczyli mieszkańcy, turyści oraz przedstawiciele władz gminy. Zapraszamy również to przeczytania legendy o miejscowości Niedźwiedzi Róg pod tytułem Niedźwiedzi Róg, czyli legenda zakrapiana miodem pitnym. Autor zdjęć: Piotr