Facebook

Poinformuj nas

Coś się wydarzyło? Czujesz się wzburzony? Poinformuj nas o tym.

    Pokaż swoją firmę i zyskaj klientów na Piskim!

    (zrobisz to w mniej niż 30 sekund)

    Opowieść o Tałckim Bagnie

    Opowieść-o-Talckim-Bagnie

    Bardzo, bardzo dawno temu żył w Puszczy Piskiej węglarz. Skąd przybył, gdzie się nauczył smażyć węgle – nie wiadomo. Nie wiedział o tym stary Mazur nazwiskiem Krupa, który mi o tym opowiadał. Jedno tylko nie ulega wątpliwości: żył sobie taki węglarz, mieszkał w środku puszczy i nieźle mu się powodziło. W lesie było drzew pod dostatkiem, latem jagód i grzybów co niemiara, a i na zwierzynę mógł zapolować. Nie wiedzieli o nim także Krzyżacy i nie wiedział okrutny komtur Zygfryd, którego twarde rządy wszystkim w okolicy dobrze dały się we znaki. Ludzie narzekali, ale daniny musieli do Pisza znosić, a kto by się od tego uchylał, narażał się na srogi gniew komtura.

    Węglarz miał piękną córkę Helgę, którą bardzo kochał. Po śmierci matki Helga gotowała, prała. Była dla ojca prawdziwą pomocą i pociechą. Znała puszczę, wędrowała po najdzikszych jej zakątkach, zbierała jagody i grzyby. Kiedy skończyła szesnaście lat, ojciec powiedział:

    – Trzeba nam, Helgo, przenieść się z puszczy między ludzi. Ja jestem stary, niewiele mi już od życia potrzeba, ale przed tobą świat stoi otworem. Nie dla ciebie życie w puszczy.

    A Helga na to:

    – Albo mi tu źle, ojcze? Rankiem i wieczorem słucham, jak szumią drzewa w puszczy i jak śpiewają ptaki. Kiedy zapragnę widoku słońca, biegnę nad brzeg jeziora. Nigdzie mi lepiej być nie może.

    Tak mówiła Helga i węglarz chętnie słuchał tego, co mówi.

    Pewnego dnia wróciła do węglarni z młodym rybakiem. Uciekł z Mikołajek przed gniewem komtura Zygfryda. Nie mógł patrzeć spokojnie, jak pachołkowie chcieli chłostą ukarać jego starego ojca. Porwał się na nich. Węglarz wysłuchał opowiadania młodego rybaka i powiedział:

    – Puszcza jest wielka, dla takich jak ty znajdzie się miejsce. Nie widziałem nigdy na oczy okrutnego komtura i nie chciałbym go widzieć. I ty możesz ukryć się w puszczy, dopóki o tobie nie zapomni.
    – Mam już swoją kryjówkę na jeziornej wyspie i będzie mi tam bezpiecznie. Tam żaden komtur nie będzie mi straszny.

    Odtąd w każdy dzień Helga przeprawiała się czółnem na wyspę i przywoziła rybakowi dwojaczki z jedzeniem. Była szczęśliwa, gdyż pokochała Bogumiła. A stary węglarz przestał mówić o opuszczaniu węglarni.

    Pewnego dnia puszcza rozbrzmiewała echem dziwnych, niepokojących głosów. Spłoszone sarny i jelenie przemykały w popłochu przez gąszcza. Dotychczas nikt nie zakłócał życia puszczy. Przyjeżdżali leśnym traktem kupcy i podróżnicy, ale ich przejazd nie wywoływał niepokoju.

    Wyszedł węglarz na próg chaty.

    – Co się stało, ojcze? – pyta z trwogą Helga.

    Nie zdążył węglarz odpowiedzieć, gdy rozległ się głos trąbki myśliwskiej, tętent i przed chatą zjawił się jeździec w białym płaszczu z czarnym krzyżem na piersiach.

    – Kim jesteś? – zapytał rycerz.
    – Jestem węglarzem – odpowiedział ojciec Helgi.
    – A kto ci dał prawo wypalania węgla?
    – Nikogo o takie prawo nie prosiłem.

    – A więc jesteś rabusiem, który nie stosuje się do praw wydanych przez Zakon, i zostaniesz za to ukarany. Hej, pachołkowie, zwiążcie go i wymierzcie mu surową karę!
    – Ulituj się, panie, i nie krzywdź mego starego ojca! – zawołała Helga. – Wskażę ci w puszczy żerowisko jeleni i dzików. Zaprowadzę do barci pełnych miodu. Tylko nie czyń, panie, krzywdy memu ojcu!
    – Twój ojciec zasłużył na chłostę i kara nie może go ominąć. Chyba… że powie nam, gdzie ukrył się Bogumił z Mikołajek. Mów! – rozkazał komtur Zygfryd, gdyż on tu był.
    – Nie wiem, panie. Puszcza jest wielka i kto się w niej ukryje, trudno go znaleźć.
    – A więc nie chcesz wydać buntownika!
    – krzyknął komtur i zwrócił się do pachołków: – Wymierzcie mu pięćdziesiąt batogów, a gdy je przetrzyma, resztę zapłaty odbierze ode mnie.

    Rzucili się pachołkowie na węglarza, zdarli z niego szaty i związali mu ręce.

    – Wstrzymajcie się! – zawołała Helga. – Ja wiem, gdzie ukrył się Bogumił, i zaprowadzę cię, panie, do jego kryjówki.
    – Zabijcie mnie!
    – zawołał węglarz. – Zabijcie mnie, gdyż odtąd straciłem moją córkę!
    – Dziękuj Bogu, że masz taką córkę – powiedział komtur. A do Helgi:
    – Prowadź – powiedział – do kryjówki tego łotra, który, nim słońce zajdzie, zawiśnie na szubienicy.
    – A mój ojciec? Każ go rozwiązać, panie!

    – Twój ojciec poczeka na twój powrót.
    – Każ mu rozwiązać ręce, panie, aby mógł się obronić od mrówek.
    – Nie zasłużył na taką łaskę, gdyż sprzeciwił się mojej woli.
    – Pozwól, panie, abym przynajmniej mogła mu podać kubek wody, żeby nie umarł z pragnienia.
    – Czy chcesz
    – zawołał rozgniewany komtur – abym kazał i ciebie wychłostać?
    – Bądź zdrów, ojcze
    – powiedziała Helga. – Wrócę wkrótce i zaopiekuję się tobą.

    Przez dukty leśne i ścieżki wiodła droga, którą prowadziła Helga komtura Zygfryda i jego pachołków. Czasem przedzierali się przez gąszcza zagajników świerkowych, to znów wjeżdżali w cień wysokich sosen. Uciekały w popłochu sarny, przemykały się jelenie, ale komtur nie myślał o polowaniu. Zniecierpliwiony przynaglał dziewczynę.

    – Już niedaleko, panie – powiedziała Helga, kiedy dosięgli wysokiego wzgórza.

    Tu zatrzymała się i wskazała krzewiastą dolinę:

    – Za tą doliną, panie, rozciąga się wielkie jezioro. Nad jego brzegiem stoi szałas, w którym ukrywa się Bogumił. Każcie, panie, rozpędzić swoim pachołkom konie, aby mogli go zaskoczyć.
    – Ja sam ich poprowadzę! A ty czekaj tu na nas, abym mógł cię wynagrodzić
    – powtórzył komtur.

    I zwróciwszy się do swoich pachołków, krzyknął:

    -Za mną!

    Kępy traw wzbiły się spod kopyt końskich, a po chwili rozległy się okrzyki przerażenia. Bo oto tam, w dolinie porosłej krzewami i trzcinami czekało na jeźdźców zdradliwe bajoro, które dziś nazywa się Tałckim Bagnem albo Krzyżacką Topielą. Po chwili ucichły krzyki i nad doliną zapanował spokój.

    Wtedy Helga wróciła do ojca, uwolniła go z więzów i zaprowadziła do Bogumiła. Żyli odtąd razem na wyspie, gdzie ukrywał się młody rybak. Żyli spokojnie i szczęśliwie. Stąd ta wyspa na jeziorze nazywa się Szczęśliwą.

    O Taką historię opowiedział mi stary Mazur z Wiartla koło Pisza, gdy po połowie ryb odpoczywaliśmy na Wyspie Szczęśliwej.

    Publikacja przeznaczona jest do nieodpłatnego upowszechniania w celu popularyzacji literatury regionalnej

    źródło: LEGENDY województw: białostockiego łomżyńskiego suwalskiego, Białystok 1995

    Zebrała: Walentyna Niewińska, m.in. z K.Oleksik Czarownica znad Bełdan

    Tagi:

    Autor wpisu:

    Komentarze

    Zobacz też:

    Budowa stopnia wodnego w Piszu na rzece Pisie.

    Budowa stopnia wodnego w Piszu na rzece Pisie.

    W ramach budowy drogi wodnej Pisz-Warszawa ma nastąpić udowa stopnia wodnego w Piszu na rzece Pisie wraz z zapleczem technicznym. Aktualnie Antea Polska S.A. opracowuje „Wstępne studium wykonalności budowy stopnia wodnego w Piszu”.

    Dni Pisza – Koncert Reggaeside, DizzKats, Oscar Rockenberg

    Wczoraj na Dniach Pisza zespół Reggaeside zagrał niebywały koncert. Reggaeside to zespół poruszający się w klimatach reggae z elementami rocka, popu, funky i ska. Wystąpili również: DizzKats Oscar Rockenberg Djka DizzKats elektryzuje nowoczesną muzyką zarówno młodych jak i starszych mieszkańców miasta Pisz Katarzyna Sobiech Dyrektor w Piskim Domu