Facebook

Poinformuj nas

Coś się wydarzyło? Czujesz się wzburzony? Poinformuj nas o tym.

    Pokaż swoją firmę i zyskaj klientów na Piskim!

    (zrobisz to w mniej niż 30 sekund)

    Zuchwały Janik Snopek kontra upiór znad Jegocina

    Zuchwały Janik Snopek kontra upiór znad Jegocina

    Opowieść, którą zaraz przeczytacie prawi o tym jak dzielny założyciel wsi Snopki Janik Snopek, staje twarzą w twarz z upiornym wodnikiem.

    Dawno dawno temu, według starych ksiąg w XVI wieku, żył nad rzeczką niedaleko Jańsborka myśliwy o imieniu Janik. Rozporządzał on starą karczmą i młynem, które nabył od Zakonu po śmierci ich poprzedniego dziedzica Stefana Młynarza. W ciągu kilku lat zdobył sławę, która obiegła całą puszczę Piską i zyskał opinię jednego z najlepszych myśliwych. Miał też opinię kobieciarza, a jego urokowi ulegały wszystkie niewiasty z podzamcza. Opisywano go jako niezwykle przystojnego bruneta o wielkiej ogładzie. Nosił charakterystyczny kapelusik z przypiętym piórkiem czapli. Ubierał się modnie i krzykliwie zwykle w czerń, inaczej niż przystało myśliwemu, co było w owych czasach bezprecedensowe. Prowadził życie wystawne, lubił wytworne wina i drogocenne błyskotki.

    Pewnego razu rybacy skarżyli się, że nie mogą wykonywać swobodnie połowów ze względu na złośliwego wodnika co zalągł się w odmętach jeziora. Nie trzeba było długo czekać. Miejscowi chłopi na czele z rycerzami i uzbrojonymi w krucyfiksy księżami zarzucili sieci, aby urwipołcia schwytać i ubić. Lecz świętowali przedwcześnie, bo na widok przywleczonej do brzegu ludzkiej postaci co miała głowę węgorza i oczy jak zielone szmaragdy, zgromadzeni ochotnicy z Jańsborka w tym duchowni i rycerze pierzchnęli, chyżo na złamanie karku, aby tylko uciec przed wzrokiem przeraźliwego wodnika. Uciekający śmiałkowie wstąpili do karczmy, aby dać wypocząć koniom i chlusnąć odrobinę gorzałki.

    – Opowiedzcie co was tak wystraszyło, a pierwszą butelczynę macie na mój koszt – powiedział Janik i przysiadł się do stołu.

    – Stwór zagnieździł się w topieli Jegocińskiej – zerwał się młodszy syn golibrody. – Diabelskie to nasienie. Wpierw rybakom połowy zakłócił, tośmy poszli ubić szkaradę, a ta ślipia ma jak ropucha i nimi do łba jad sączy.

    – Sam jesteś ropucha – odezwał się syn kowala. – Wylęg lucypera uciekł przez bramy piekieł, sam widziałem jak z odmętów jeziora ciurka wrząca smoła. Dziadowie dawno strachali, że na Jegocińskich wodach zamieszkało nienazwane zło.

    – Bredzicie – przerwał Janik. – Coś mi się zdaje, że to sztuczka jaka i zamierzam to sprawdzić.

    Wkrótce bogobojny prokurator wezwał Janika do zamku nad Pisą i powiedział:

    – Janiku, wszyscy słyszeli o twych dokonaniach i wiadomym, żeś najznamienitszym z myśliwych. Wśród ludzi chodzą słuchy o potworze z topieli, wzmaga się niepokój. Pokładam twej pieczy wytropienie i ubicie tej bestyji, a na dowód mej wdzięczności wyznaczam nagrodę pięciu grzywien. Pobożny lud na ciebie liczy!

    – Stwory mi nie straszne! – odparł Janik – Za dwa dni nów, wtedy to demony leśne i wodne są najsłabsze i wtedy też stwora ubiję.

    Zuchwały Janik Snopek kontra upiór znad Jegocina

    Tak się też stało. Późnym wieczorem, kiedy księżyc był w nowiu, cały ubrany na czarno, uzbrojony jedynie w łuk i strzały, Janik Snopek wyruszył traktem w kierunku jeziora Jegocin. Na brzegu topieli wzniecił ognisko i przysiadł. Dla umilenia eskapady otworzył butelczynę półtoraka i sączył powoli, tracąc rachubę czasu. Trwał tak bardzo długo. Nie wiadomo kiedy zapadła cisza, szum drzew gdzieś ucichł, dało się słyszeć jedynie chrapliwe skrzeczenie ropuch. Woda zabulgotała, zapluskała, po czym wyłoniła się z niej postać, z pozoru ludzka, lecz im bardziej się zbliżała, można było dostrzec, że pokrywają ją wodorosty a ślipia ma szmaragdowe niczym gad.

    – Czym jesteś i czego chcesz stworze wodny? – rzekł z ogładą Janik Snopek.

    – Władałem tymi wodam nim pierwsi ludzie tu przybyli gul, gul! – odrzekł bulgocząć Wodnik – I pozostanę, aż ostatni stąd odejdą gul, gul, gul!!

    – Dam ci szansę, boś starszy niż rodzaj ludzki – stwierdził myśliwy sięgając po łuk. – Odejdź żyw lub zostań i zgiń.

    – Gul, gul! – zagulgotał charkotliwie – Pokonaj moje trzy zagwozdki a odejdę w odmęty, lecz pomyl się raz a staniesz się mym sługą na wieki.

    – Niech tak będzie – odparł z przekonaniem.

    – Oto pierwsza zagwozdka: Ten, kto mnie tworzy, nie potrzebuje mnie. Lecz ten, który mnie kupuje, nie robi tego dla siebie. Jednakowoż ten, kto mnie użyje, się tego nigdy nie dowie. Czym jestem?

    – Trumna! – odpowiedział po krótkim namyśle – Prościzna!

    – Guul! – zezłościł się wodnik – Tego nie zgadniesz: Kiedy mnie potrzebujesz, wyrzucasz mnie. Kiedy mnie nie potrzebujesz, przywracasz mnie. Czym jestem?

    Janik stał dłuższą chwilę, po czym spojrzał na jezioro, wtedy znalazł odpowiedź.

    – Kotwica! – roześmiał się – Ostatnia zagadka!

    – Guul, guul! – wodnik zezłościł się jeszcze bardziej – Gul, gul: Mam dwie twarze. Pierwsza piękna, lecz wzrok odpycha, druga zaś szpetna i każdy do niej wzdycha. Czym jestem?

    Tym razem myśliwy znad bystrej rzeczki rozmyślał bardzo długo. Był pewny, że to jego klęska, lecz wtedy pierwsze promienie słońca przebiły się przez gąszcz drzew a odpowiedź sama się pojawiła.

    – Oto moja odpowiedź: Słońce i księżyc!

    – Guul, guul! Bądź przeklęty! Odejdę w te odmęty, ale za pięć wieków powrócę i pokonanych w sługi swe obrócę.

    Upiór znad Jegocina zanurzył się w wodzie, a ta przeraźliwie zabulgotała głosem tysiąca ropuch. Od tamtej pory rybacy swobodnie wykonywali swoją pracę a puszczacy zbierający jagody i grzyby odetchnęli i z czasem nawet zaczęli korzystać z uroków jeziornych kąpieli.

    Powyższy tekst jest bajaniem fantastycznym z przesłaniem, inspirowanym prawdziwymi postaciami oraz gawędą przodka autora w lini rodowej.

    Tagi:

    Autor wpisu:

    Komentarze

    Zobacz też:

    Przetarg stanowisk handlowych na Święto Zmarłych

    Przetarg stanowisk handlowych na Święto Zmarłych

    Burmistrz Pisza ogłasza publiczne przetargi ustne nieograniczone na wydzierżawienie nieruchomości stanowiących własność Gminy Pisz. Przetarg dotyczy stanowisk na parkingu przy ul. Warszawskiej, obok cmentarza na okres od 30 października do 2 listopada 2021 r.